poniedziałek, 24 maja 2010

Koteczka

Konkata zaprosiła mnie to zabawy w dziesiąte zdjęcie. Należy w niej pokazać najstarsze, dzięsiąte zdjęcie na kompie. Nie jest to w moim przypadku trudne, dlatego że wszystkie zdjęcia są w katalogach opatrzonych datami, więc bez trudu takowe znalazłam:) Pochodzi z 2005 roku z okresu świąt i przedstawia moją kicię: Koteczka ma założoną złotą kokardkę, którą o dziwo nie dość, że dała sobie założyć, to jeszcze jej nie ściągała i przeparadowała w niej w czasie świąt. Od tego czasu co roku ma ją zakładaną na kolację wigilijną :) Niestety w ostatnim roku kokardka gdzieś zaginęła w akcji i kocie trzeba wyszukać nową :) Kicia znana jako Citka w ogóle jest wielkim indywiduum - zresztą jak każdy kot :) Znalazła się w domu 12 lat temu. Była maleństwem mieszczącym się na dłoni, którą kocica wyrzuciła z kociego gniazdka. Odratowana wyrosła na piękną koteczkę, która jednak nie jest duża jeśli chodzi o wielkość i dzięki temu wiele jako osób ma wrażenie, że to jeszcze bardzo młoda koteczka. Jeszcze dwa lata temu miała w domu kompankę w postaci suczki Wegi, która już niestety jest w psim raju (jej zdjęcia pokażę innym razem). Obie zawsze dokazywały ile wlazło, ale były bardzo zgodne i uwielbiały się nawzajem. Ich miłość była tak wielka, że wszyscy domownicy odczuwali ją na własnej skórze w czasie weekendów - pies na porannym spacerze, a kot pod drzwiami urządzający płaczące arie, którymi stawiała na nogi wszystkich, którzy jeszcze byli w słodkich objęciach Morfeusza:) Godzinami mogę opowiadać anegdotki i historie o nich obu i ich wspólnych wyczynach. Koteczka jest niezwykle rozpuszczona, a wręcz jak przysłowiowy dziadowski bicz :) Oprócz zwykłych kocich przysmaków uwielbia sernik, który jest w stanie wyniuchać w dowolnej skrytce, oraz lody i cukierki "Krówki" :) Ot, takie kocie indywiduum :)

sobota, 15 maja 2010

HDT i brąz jako wspólny mianownik

Kolorowe, własnoręcznie farbowane kordonki w dalszym ciągu cieszą moje oczy, a proces farbowania i doboru kolorów nadal są dla mnie niezwykłą, twórczą zabawą. Uwielbiam moment kiedy stoję nad tymi wszystkimi kubeczkami i mieszam barwniki, dolewam wody i nadal mieszam a pędzle i barwniki prawie fruwają w powietrzu, aby uzyskać pożadane kolory. Najlepsze w tej całej zabawie jest to, że gdy szykuję się do farbowania to w głowie nie mam gotowych pomysłów. Ale gdy leży już przedemną białe pasmo to wizja kolorów klaruje się w głowie sama, a ręce mimowolnie zaczynają sięgać po barwniki. Aby nie było łatwo, to kolejne zestawienia same pchają się pod pędzel:) Wtedy czym prędzej kończę jedno pasmo, aby już zabrać się za kolejne. W sumie to jedyne co mnie wtedy ogranicza to ilość kłębków białej Aidy 20, którą przygotowałam do farbowania:) W kolejnej odsłonie kolorowych nitek wspólny mianownik to brąz:

środa, 12 maja 2010

Frywolitkowa serwetka czyli inwazja pikotków / 6 z 25

Serwetka ukończona i taką "jeszcze ciepłą", prosto z czółenka prezentuję :) Wykonałam ją wg własnego projektu i kordonka Aida 20 w kolorze ecru. Średnica serwetki to 22 cm, a powstawała na bieżąco, bez żadnego gotowego planu. Ot taka wariacja na temat serwetki :)

poniedziałek, 10 maja 2010

Frywolitkowy medalion / 5 z 25

Uwielbiam wszelkiego rodzaju medaliony i zawieszki - zarówno metalowe jak i z przeróżnych kamieni. Do mojej (całkiem pokaźnej już) kolekcji dołączają teraz i frywolitkowe :) Z połączenia brązowej Aidy 20 i czerwonych koralików powstał taki oto skromny, frywolitkowy medalion: ps. A serwetka jest w trakcie supłania, brakuje jej jeszcze tylko ostatniego rządka :)

piątek, 7 maja 2010

Farbowane kordonki - róż w roli głównej / 4 z 25

Tym razem zabawa z barwnikami zaowocowała iście letnimi zestawieniami własnoręcznie farbowanych przeze mnie kordonków. W dzisiejszej odsłonie w roli głównej występuje róż:
Podstawa to jak zwykle biała Aida 20.

Muszę przyznać, że kolor różowy zawsze omijam szerokim łukiem i nie można go znaleźć w mojej szafie. Mogłabym się przełamać chyba tylko w jednym przypadku: kolorowym biżuteryjnym dodatku. Ale na to przyjdzie mi jeszcze poczekać, bo jednak narazie wolę róż oglądać z daleka tak jak na przykład na takich niteczkach :)

wtorek, 4 maja 2010

Frywolitkowy naszyjnik / 3 z 25

Nie mam jeszcze serwetki do pokazania, ale za to mogę Wam pokazać kolejny naszyjnik :) Skromny w swojej formie, ale i tak ma w sobie urok. Zrobiłam go wg własnego pomysłu z czarnej Aidy 20 i kółek z masy perłowej: A teraz już nawijam nitkę na serwetkę. Chociaż nowe farbowane niteczki pchają się pod aparat i czekają na prezentację:D