piątek, 30 kwietnia 2010

Frywolitka w błękitach / 2 z 25

Obłędnie błękitny jest naszyjnik, który ostatnio powstał. Prościutki w swojej formie, ale za to z dodatkiem cudnych błękitnych, ciętych muszli. Kordonek to błękitna Aida 20, a całość prezentuje się tak: Jakoś się naszyjnikowo ostatnio tu zrobiło, więc chyba czas najwyższy zrobić jakąś serwetkę :)) Lecę poszukać w moich zbiorach jakiś nici w stonowanych kolorach :))

wtorek, 27 kwietnia 2010

Frywolitka w towarzystwie kokosa / 1 z 25

Pomysły z papieru przechodzą proces supłania i powstają z nich kolejne naszyjniki. Poniższy powstał z brązowej Aidy 20, drobnych zielonych koralików i dwóch elementów kokosowych: Małe zbliżenie: Na łańcuszku wplecione są drobne zielone koraliki: Szczerze muszę wyznać, że średnio jestem z niego zadowolona. Na kartce prezentował się lepiej, a po wykonaniu straciłam do niego serce. Ale szkoda mi go pociąć w drzazgi, więc narazie pozostanie w takiej postaci. Oczywiście na szyi naszyjnik prezentuje się sto razy lepiej niż na płasko, ale niestety manekina wciąż brak.
Powyższy naszyjnik jest moim pierwszym z 25 motywów, a więcej informacji znajdziecie tutaj.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Frywolitka, czerń i masa perłowa

Tak mi się spodobało robienie frywolitkowych naszyjników, że ich produkcja trwa nieprzerwanie nadal:) W głowie kłębią się nowe pomysły, które na bieżąco przelewam na papier, aby potem wysupłać z nich naszyjniki lub wisiory. Ten który powstał ostatnio wykonany jest wg własnego projektu z czarnej Aidy 20, masy perłowej i drobnych koralików:

czwartek, 22 kwietnia 2010

Farbowane kordonki w wiosennych kolorach

Kolejna seria ręcznie farbowanych kordonków doczekała się publicznej prezentacji :) Tym razem są to niteczki w wiosennych kolorach, w których motywem przewodnim jest zieleń:

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Frywolitka i cięte muszle

Pomiędzy doglądaniem schnących nitek (tak, tak...kolejne białe pasma spotkały się z barwnikami :) ) wyplątałam skromny naszyjnik. Frywolitkowy łańczuszek powstał z brązowej Aidy 20, do której dołożyłam cięte muszle w kolorze pomarańczowym i fioletowym: Małe zbliżenie na muszle, które są niebywale efektowne: A teraz czas zabrać się za zwijanie nowych nitek w motki i porobić próbki, aby niedługo zaprezentować nowe wariacje kolorystyczne. Jak to się ładnie mówi: "tym razem pojechałam po bandzie", więc będzie ciekawie :)

piątek, 16 kwietnia 2010

Beżowy, frywolitkowy naszyjnik

Oto świeżutki i cieplutki, ukończony dosłownie przed chwilą, naszyjnik wg własnego projektu. Wykonany z beżowej Aidy 20, do której dołożyłam czerwone, drobne koraliki i kwadraty z masy perłowej: No i doczekałam się momentu, kiedy zaczyna mi doskwierać brak sztucznej szyi zwanej dalej manekinem. Mimo wszystko ładniej by było prezentować te naszyjniki inaczej niż na płasko. No cóż - zdaje się, że czas się za jakąś ładną główką rozejrzeć :))

środa, 14 kwietnia 2010

Kolejna odsłona kolorowych nitek

Przedstawiam Wam kolejne kolorowe nitki: W głowie kłębią mi się nowe pomysły na różne zestawy kolorystyczne, więc na dniach koniecznie muszę rozłożyć swój "farbiarski" warsztat, aby przenieść je na kordonek. Tym razem trochę bardziej przemyślane, pod konkretne projekty, które z tych niteczek powstaną. Rezultaty już niebawem :)

wtorek, 13 kwietnia 2010

Frywolitka w brązach i pomarańczach

Wysupłałam kolejny naszyjnik. Tym razem jest on wykonany z brązowej Aidy 20 z dodatkiem drobnych, pomarańczowych koralików i brązowych listków z masy perłowej:

niedziela, 11 kwietnia 2010

Frywolitkowe naszyjniki

Wysupłałam swoje pierwsze frywolitkowe naszyjniki. Są bardzo proste w swojej formie z uwagi na melanżowe nici, z których zostały zrobione. Kolorowe kordonki są mojej produkcji i prezentowane były we wcześniejszym poście. A naszyjniki prezentują się tak:

piątek, 9 kwietnia 2010

Kordonki w szarościach, błękitach i fioletach

Nowe, pofarbowane pasma są gotowe i czekają na prezentację :) Tym razem kolory w spokojnej tonacji szarości, błękitów i fioletów. Zastosowanie znalazły jako naszyjniki, ale o tym innym razem. Same niteczki prezentują się tak:

środa, 7 kwietnia 2010

Frywolitkowa twórczość własna

Radosna twórczość zaowocowała powstaniem serwetki. Wzór wg zasady "co się nawinie", a raczej "wysupła" :) Może nie jest najlepiej przemyślana, ani nie należy do najpiękniejszych, ale i tak jestem z niej dumna, bo to moja pierwsza serwetka wg własnego, szalonego pomysłu :) Z całą pewnością na jej przykładzie miałam doskonałą "małą" lekcję własnego projektowania i mam nadzieję, że każda następna, która powstanie, będzie ładniejsza :) Powstała z kordonka Lizbeth 20 w kolorze Country Grape Swirl, bok ma 17 cm:

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Kolejne kolorowe kordonki

Czas pokazać kolejne kolorowe niteczki mojej produkcji. Znajdą swoje zastosowanie zapewne w kolczykach na lato :) Biała Aida 20 w połączeniu z farbkami dała takie oto efekty: Na 3 i 4 zdjęciu nie widać niestety prawdziwego koloru: w rzeczywistości jest tam piękny, intensywny fiolet.

sobota, 3 kwietnia 2010

Życzenia

Wszystkim czytelnikom bloga życzę
ciepłych, pełnych radosnej nadziei
Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,
a także kolorowych spotkań
z budzącą się do życia przyrodą.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Jak farbuję nici

Strasznie się cieszę, że moje pierwsze próby farbowania nici tak się Wam spodobały - za wszystkie ciepłe słowa jeszcze raz Wam dziękuję :))
Tak jak obiecałam w jednym z wczorajszych komentarzy dzisiaj uchylę Wam "rąbka technicznej strony" powstawania nitek w zwariowanych kolorkach. Bazowy pomysł znalazłam na blogu Gackowej , który nieco zmodyfikowałam dla własnych potrzeb:

1. Motek białej Aidy 20 przewinęłam w luźne pasma. Jako, że dopiero eksperymentuję z kolorami i szukam ciekawych połączeń kolorystycznych to z jednego motka bazowego kordonka powstają 2 lub 3 pasma do dalszej obróbki. Na blacie rozkładam na płasko dwie warstwy folii spożywczej:
2. Rozrabiam farbki do tkanin i pędzlem nakładam je na pasmo:
3. Zwijam pofarbowane pasmo w paczkę z folii i wkładam do parowara na 45 minut. Oczywiście do parowara nie trafia tylko jedna taka paczka - pakuję ich tam 5 lub 6 na jedną turę. Ten sposób jest dla mnie szalenie wygodny, ponieważ średnio farbuję 10 pasm i dlatego też, gdy 5 pierwszych siedzi w gorącej saunie to ja mam czas na eksperymenty kolorystyczne na kolejnych 5 pasmach, które po zwinięciu w paczki czekają grzecznie na swoją kolej w parowarze. Szczęściem parowar dożył swoich dni jako naczynie nadające się do gotowania potraw, więc został przemianowany na naczynie do farbowania :)))
4. Po 45 minutach w parowarze paczuszki lądują w zimnej wodzie: Do przedostatniego płukania dodaję trochę octu, w którego towarzystwie pasma sobie jeszcze przez chwilę pływają, po czym płuczę w czystej wodzie, aby pozbyć się zapachu i suszę na ręczniku.

Jeśli zaś chodzi o wnioski dotyczące farbowania to jak narazie pojawiły się dwa:
1) Należy uważać z ilością barwnika, którą się rozpuszcza do farbowania - najlepiej mieć pasmo "testowe", na którym możemy wypróbować kolor i w razie czego dodać barwnika lub dolać więcej wody (wszystko zależy od tego jaki chcemy uzyskać odcień).
2) Należy zwrócić uwagę na "długość" koloru, którą nakładamy na pasmo - jeśli zrobimy go zbyt krótki to gotowa frywolitka wykonana z takiego pasma będzie pstrokata. Ciągle z tą długością eksperymentuję, więc nie umiem jeszcze powiedzieć jaka jest ona najlepsza.

Jak tylko dzisiejsze pasemka się wysuszą to oczywiście pokażę je w całej okazałości :)