czwartek, 1 kwietnia 2010

Jak farbuję nici

Strasznie się cieszę, że moje pierwsze próby farbowania nici tak się Wam spodobały - za wszystkie ciepłe słowa jeszcze raz Wam dziękuję :))
Tak jak obiecałam w jednym z wczorajszych komentarzy dzisiaj uchylę Wam "rąbka technicznej strony" powstawania nitek w zwariowanych kolorkach. Bazowy pomysł znalazłam na blogu Gackowej , który nieco zmodyfikowałam dla własnych potrzeb:

1. Motek białej Aidy 20 przewinęłam w luźne pasma. Jako, że dopiero eksperymentuję z kolorami i szukam ciekawych połączeń kolorystycznych to z jednego motka bazowego kordonka powstają 2 lub 3 pasma do dalszej obróbki. Na blacie rozkładam na płasko dwie warstwy folii spożywczej:
2. Rozrabiam farbki do tkanin i pędzlem nakładam je na pasmo:
3. Zwijam pofarbowane pasmo w paczkę z folii i wkładam do parowara na 45 minut. Oczywiście do parowara nie trafia tylko jedna taka paczka - pakuję ich tam 5 lub 6 na jedną turę. Ten sposób jest dla mnie szalenie wygodny, ponieważ średnio farbuję 10 pasm i dlatego też, gdy 5 pierwszych siedzi w gorącej saunie to ja mam czas na eksperymenty kolorystyczne na kolejnych 5 pasmach, które po zwinięciu w paczki czekają grzecznie na swoją kolej w parowarze. Szczęściem parowar dożył swoich dni jako naczynie nadające się do gotowania potraw, więc został przemianowany na naczynie do farbowania :)))
4. Po 45 minutach w parowarze paczuszki lądują w zimnej wodzie: Do przedostatniego płukania dodaję trochę octu, w którego towarzystwie pasma sobie jeszcze przez chwilę pływają, po czym płuczę w czystej wodzie, aby pozbyć się zapachu i suszę na ręczniku.

Jeśli zaś chodzi o wnioski dotyczące farbowania to jak narazie pojawiły się dwa:
1) Należy uważać z ilością barwnika, którą się rozpuszcza do farbowania - najlepiej mieć pasmo "testowe", na którym możemy wypróbować kolor i w razie czego dodać barwnika lub dolać więcej wody (wszystko zależy od tego jaki chcemy uzyskać odcień).
2) Należy zwrócić uwagę na "długość" koloru, którą nakładamy na pasmo - jeśli zrobimy go zbyt krótki to gotowa frywolitka wykonana z takiego pasma będzie pstrokata. Ciągle z tą długością eksperymentuję, więc nie umiem jeszcze powiedzieć jaka jest ona najlepsza.

Jak tylko dzisiejsze pasemka się wysuszą to oczywiście pokażę je w całej okazałości :)

16 komentarzy:

  1. pięknie dziękuję za instrukcje i wnioski! spróbuję z pewnością, bo nie dość, że to fajna zabawa, to jeszcze śliczne nitki można wyprodukować :o)
    tylko czym wymienić Twój parowar, nie mam tego cacka :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Poranna myślę, że zwykły garnek z metalową wkłądką do gotowania na parze też się nada. A w przypadku braku takiej wkładki zawsze możesz ją zrobić sama używając gazy i sznurka/gumki. Paczuszki z pasmami są lekkie, więc po odpowiednio mocnym owinięciu gazy sznurkiem/gumką na garnku spokojnie taka konstrukcja wytrzyma proces farbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. So pretty... cannot wait to see how it tats up!
    Fox : )

    OdpowiedzUsuń
  5. może po prostu zagotuję spory gar wody i nałożę nań metalowe sitko, do którego wrzucę foliowe paczuszki z pofarbowanymi nitkami? chyba też powinno zdać egzamin ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne niteczki! Aż wierzyć się nie chce, że można zrobić takie samemu w domciu :)
    Dziękuję za instrukcję, może po Świętach też poeksperymentuję? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki wielkie za instrukcję! :) Ja parowar mam na szczęście, i często w użyciu ... hmmm coś mi się wydaje, że do farbowania wkrótce go zaprzęgnę !;)
    Wesołych Świąt życzę i pozdrawiam serdecznie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za instrukcęe, jesteś wspaniała.
    Życzę miłych i radosnych Świat.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieki za instrukcje, na pewno skorzystam w przyszlosci :) Na razie ucze sie dopiero frywolitek, Twoj blog jest dla mnie duza inspiracja :)
    Wesolych Swiat

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi miło, że instrukcja się przyda :)) Farbujcie, farbujcie i koniecznie pokazujcie efekty eksperymentów z kolorami:))

    Poranna - myślę, że sitko zamiast wkładki też się doskonale sprawdzi :))

    OdpowiedzUsuń
  11. ozesz, no widzisz, odkrywasz nowe techniki rękodzieła :) zaraz dodam sobie kursik do mojej kolekcji tutoriali :P
    a ta cienka folia spozywcza to nie stopi się / przylgnie pod wpływem gorąca do nici?

    OdpowiedzUsuń
  12. Titania z folią się nic nie dzieje - nie kurczy się, nie topi - jednym słowem nadaje się doskonale i bez obaw możesz ją zastosować:))

    OdpowiedzUsuń
  13. No, dobrze, że się ten mój wpis na blogu do czegoś przydał. Pięknie nitki farbujesz!
    Gackowa

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję bardzo Patrycjo za instrukcję.Próbowałam sama coś wymyśleć ale wychodziło nieciekawie i nie wiedziałąm o tym parowaniu.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Serdeczne dzięki za Twój kursik. Ja właśnie wrzuciłam na garnek z wodą metalowe sitko i moje pierwsze niteczki. Myślałam, ze ta paczuszka z folii (z niteczkami) ma być odsłonięta, a u Ciebie, jak widzę na fotce - to dość ściśle zawinięty pakunek. Dobrze wiedzieć, że tak można, bo wtedy, rzeczywiście, na jednym ogniu :) można "upiec" kilka takich pakuneczków. Chyba zaraz polecę farbować następne nitki - oczywiście, w innym zestawie kolorystycznym :D

    OdpowiedzUsuń
  16. dziękuję za instrukcję, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń