sobota, 6 lutego 2010

Sześciokątny obrus cz. 2

Poniżej przedstawiam Wam wynik maratonu serialowego, który urządziłam sobie wczoraj z robótką w łapkach :) Obrusu przybyło i prezentuje się tak: Po przekątnej od rogu do rogu ma już 0,5 m. Do celu jeszcze mu trochę brakuje, ale myślę, że jeszcze jeden, dwa takie maratony i obrus będzie gotowy :))

7 komentarzy:

  1. Idziesz jak burza . Zapowiedz piekna

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak rany kota, motorek Ci ktos wkrecil do szydelka? Jestem pod wrazeniem :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Dziewczyny :))
    Magbod - hmmm...sama sobie wkręciłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O rety, ale masz tempo! I bardzo ciekawie ten fragment wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Robota pali Ci się w rękach! Praca w takim tempie posuwa się do przodu, że hej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. prześliczny, staranny i w ogóle (trudny wzór - tak mi się wydaje) - nie miałabym cierpliwości ( o nieee)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zulka, Małgorzata, ta Magda - dzięki :)
    A tempo się mi samo jakoś tak narzuciło :))

    OdpowiedzUsuń