piątek, 5 lutego 2010

Sześciokątny obrus cz. 1

Tym razem szydełko poszło w ruch i ma swoje pięć minut. Zaczęłam kolejny obrus - może nie jest to taki gigant jak poprzedni, ale za to trochę inny kształtem, bo sześciokątny :) Wzór pochodzi z Szydełkowanie Robótki siatkowe nr 4/2009 i robię go kordonkiem Maxi -wykańczam zapasy brudnego różu, które powstały po poprzednim obrusie. Oto początek: Gdzieś po drodze powstaje kolejna frywolitkowa serwetka, ale w przy dwóch rzędach pomyliłam się tyle razy, że chwilowo straciłam do niej serce. Leży w kącie i nabiera "mocy urzędowej", abym zabrała się za ostatni rząd.
Jakiś czas temu dostałam piękne wyróżnienia, ale o nich w osobnym poście :)

4 komentarze:

  1. Pracusiu :))
    Nie przejmuj sie, kazdy ma zmeczenie jedna technika i musi (bo inaczej sie udusi) przeskoczyc do innej. Ciebie wzielo na szydelko, mnie na druty. Bede zagladac jak Ci idzie obrus.

    ps. przesylka wyszla w poniedzialek, wiec powinna sie w przyszlym tygodniu objawic u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Wiesz, tu nawet nie chodzi o zmęczenie jedną techniką, tylko gdzieś za bardzo bujałam w obłokach robiąc tą frywolitkową serwetkę i stad te błędy :)) A po którymś z kolei straciłam cierpliwość sama dla siebie i złapałam za szydełko :D Podejrzewam, że długo nie wytrzymam i kole jutra złapię za czółenka :D
    Przesyłki wyczekuję z niecierpliwością :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Udany początek, czekam zatem na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń