czwartek, 21 stycznia 2010

Czerwone płomienie

Z taką nazwą kojarzy mi się poniższy wisior. Kordonek to Lizbeth nr 20 w kolorze Red Burst (nr 147), zawieszka jest drewniana, a projekt to własna, radosna twórczość. Już mi po głowie chodzą inne kombinacje, ale najpierw premiera tej wersji: I zbliżenie: Lepszych zdjęć niestety nie udało mi się zrobić, bo tu od rana leje...wrrrr...czas na kolejną kawę :) Melduję uprzejmie, że czółenka nie wymagały kleju, a nawet pod wieczór nie chciały z rąk złazić, co mnie osobiście bardzo cieszy :D

10 komentarzy:

  1. dla mnie bomba! wiedzialam, ze cos ciekawego wymyslisz z tych elemencikow.

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie się cieszę, że Ci się podoba :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. no to realizuj nastepne wizje bo poczatek masz fantastyczny. bede czekac niecierpliwie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak bardzo oryginalny i pomysłowy ,rób kolejne ,bo warto.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zulka, Alicja11 - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny wisior, aż dech mi zaparło, cudo! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I love this piece!!
    It looks fantastic and such a change form the usual tatting that is around.
    Lovely!!

    OdpowiedzUsuń
  8. nitkowa_czarownica - Cieszę się, że Ci się podoba :))

    Liyarra - I am glad that you like it:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiekne połaczenie - bardzo mi się podoba:)

    Dołaczę twoj blog do blogów na którezaglądam, jesli nie masz nic przeciwko, równiez romansuję z frywolitką:)

    OdpowiedzUsuń