środa, 27 października 2010

Odkurzanie, przywitanie i serwetka na początek :)

Oj jak tu kurzem zarosło...odkurzacz włączyłam i kurz wymiotłam, pajęczyny też :) Ciekawe czy ktoś tu jeszcze zagląda? :)
Wracam na łono blogowe :) Palce świerzbią i rwą się do czółenek. Planów w głowie tysiąc...serwetki (trzy są rozgrzebane i czekają w kolejce), naszyjniki (hmmm...ze 4 w kawałkach), śnieżynki (tych chyba ze 100 muszę zrobić, aby wszystkie zainteresowane osoby obdarować)... teraz muszę tylko poszukać czy gdzieś sprzedają czas na kilogramy :D
Na dobry początek i rozruch pierwsza odsłona serwetki "Flowerpiece" Mary Konior. Kordonek-Lizbeth 20:

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Jeszcze chwilka milczenia

Wybaczcie chwilowy brak postów, ale obiecuję, że taki stan nie potrwa już długo :) Ostatnie 1,5 miesiąca obfitował w wiele wydarzeń m.in. roczna przygoda w Irlandii dobiegła końca i przeprowadzałam się do Polski (skąd ja nagromadziłam tam taką ilość rzeczy?!?!), praca, mieszkanko itp. sprawy. Na szczęście wszystko ułożyło się pomyślnie i po mojej myśli. Jak tylko doprowadzę siebie i otoczenie do stanu używalności to wracam na łono blogowe :) Serwetka frywolitkowa się supła, ale jak narazie wolno jej przybywa :)

niedziela, 18 lipca 2010

Kurs ręcznego farbowania kordonków

Milczenie nitek oraz Meli-Melo Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet zapraszają na kursy ręcznego farbowania kordonków.

Zajęcią będą się odbywać w siedzibie Meli-Melo, przy ul. Krowoderskiej 68/3 w sobotę 31 lipca (sobota) od godziny 15:30.

Planowany czas trwania zajęć: 3 godziny. Koszt 85 zł od osoby, w cenę kursu wliczone są wszystkie niezbędne materiały, które będzie można zabrać ze sobą po jego zakończeniu.

Będę miała przyjemność poprowadzić w/w kurs :)

Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem: 880 717 069 lub elektronicznie pod adresem: info@meli-melo.pl do dnia 24 lipca. Ilość miejsc ograniczona.

Wszystkich zainteresowanych poznaniem procesu farbowania kordonków serdecznie zapraszam na kurs :)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Frywolitka w kolorze ecru / 7 z 25

Serwetka, o której wspominałam w poprzednim poście, nareszcie ukończona :) Wykonałam ją wg mojego projektu i kordonka Aida 20 w kolorze ecru. Średnica serwety to 40 cm i prezentuje się ona tak: Nieskromnie muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu końcowego :) A Wam jak się podoba? Chciałam ją zrobić jeszcze większą, ale nitka dała mi nieźle do wiwatu i pocięła palce bezlitośnie. Sztywna jakaś taka i szorstka niesamowicie. Ale jak nie ta, to inna będzie większa:) Tylko już nie w beżach - koloru mi potrzeba :) Narazie jednak chyba jakiś naszyjnik uplotę, bo żadnego dawno tu nie było :)

czwartek, 3 czerwca 2010

Farbowane nitki

Ciuchutko tu chwilowo, bo pracuję nad kolejną serwetką. A z racji tego, że ta jest o wiele większa od poprzednich to praca idzie wolniej :) Niedużo już jej zostało, więc na dniach powinna być gotowa do publicznej prezentacji. A wolniej idzie też i z innego powodu - moja głowa buja już gdzieś w okolicach Krakowa, bo.....bo już za tydzień w niedzielę wracam na stałe do pl :) Ostatnie dni na zielonej wyspie stoją głównie pod hasłem pakowania. Moje skarby tj. kordonki, koraliki, książki - to wszystko już jest w pl :) Teraz już tylko moja osoba została do transportu :) Podczas pakowania okazało się, że mam jeszcze dwa zestawy kolorystyczne farbowanych nitek, które Wam jeszcze nie pokazałam. Poprawiam się czym prędzej i niniejszym je prezentuję:

poniedziałek, 24 maja 2010

Koteczka

Konkata zaprosiła mnie to zabawy w dziesiąte zdjęcie. Należy w niej pokazać najstarsze, dzięsiąte zdjęcie na kompie. Nie jest to w moim przypadku trudne, dlatego że wszystkie zdjęcia są w katalogach opatrzonych datami, więc bez trudu takowe znalazłam:) Pochodzi z 2005 roku z okresu świąt i przedstawia moją kicię: Koteczka ma założoną złotą kokardkę, którą o dziwo nie dość, że dała sobie założyć, to jeszcze jej nie ściągała i przeparadowała w niej w czasie świąt. Od tego czasu co roku ma ją zakładaną na kolację wigilijną :) Niestety w ostatnim roku kokardka gdzieś zaginęła w akcji i kocie trzeba wyszukać nową :) Kicia znana jako Citka w ogóle jest wielkim indywiduum - zresztą jak każdy kot :) Znalazła się w domu 12 lat temu. Była maleństwem mieszczącym się na dłoni, którą kocica wyrzuciła z kociego gniazdka. Odratowana wyrosła na piękną koteczkę, która jednak nie jest duża jeśli chodzi o wielkość i dzięki temu wiele jako osób ma wrażenie, że to jeszcze bardzo młoda koteczka. Jeszcze dwa lata temu miała w domu kompankę w postaci suczki Wegi, która już niestety jest w psim raju (jej zdjęcia pokażę innym razem). Obie zawsze dokazywały ile wlazło, ale były bardzo zgodne i uwielbiały się nawzajem. Ich miłość była tak wielka, że wszyscy domownicy odczuwali ją na własnej skórze w czasie weekendów - pies na porannym spacerze, a kot pod drzwiami urządzający płaczące arie, którymi stawiała na nogi wszystkich, którzy jeszcze byli w słodkich objęciach Morfeusza:) Godzinami mogę opowiadać anegdotki i historie o nich obu i ich wspólnych wyczynach. Koteczka jest niezwykle rozpuszczona, a wręcz jak przysłowiowy dziadowski bicz :) Oprócz zwykłych kocich przysmaków uwielbia sernik, który jest w stanie wyniuchać w dowolnej skrytce, oraz lody i cukierki "Krówki" :) Ot, takie kocie indywiduum :)

sobota, 15 maja 2010

HDT i brąz jako wspólny mianownik

Kolorowe, własnoręcznie farbowane kordonki w dalszym ciągu cieszą moje oczy, a proces farbowania i doboru kolorów nadal są dla mnie niezwykłą, twórczą zabawą. Uwielbiam moment kiedy stoję nad tymi wszystkimi kubeczkami i mieszam barwniki, dolewam wody i nadal mieszam a pędzle i barwniki prawie fruwają w powietrzu, aby uzyskać pożadane kolory. Najlepsze w tej całej zabawie jest to, że gdy szykuję się do farbowania to w głowie nie mam gotowych pomysłów. Ale gdy leży już przedemną białe pasmo to wizja kolorów klaruje się w głowie sama, a ręce mimowolnie zaczynają sięgać po barwniki. Aby nie było łatwo, to kolejne zestawienia same pchają się pod pędzel:) Wtedy czym prędzej kończę jedno pasmo, aby już zabrać się za kolejne. W sumie to jedyne co mnie wtedy ogranicza to ilość kłębków białej Aidy 20, którą przygotowałam do farbowania:) W kolejnej odsłonie kolorowych nitek wspólny mianownik to brąz:

środa, 12 maja 2010

Frywolitkowa serwetka czyli inwazja pikotków / 6 z 25

Serwetka ukończona i taką "jeszcze ciepłą", prosto z czółenka prezentuję :) Wykonałam ją wg własnego projektu i kordonka Aida 20 w kolorze ecru. Średnica serwetki to 22 cm, a powstawała na bieżąco, bez żadnego gotowego planu. Ot taka wariacja na temat serwetki :)

poniedziałek, 10 maja 2010

Frywolitkowy medalion / 5 z 25

Uwielbiam wszelkiego rodzaju medaliony i zawieszki - zarówno metalowe jak i z przeróżnych kamieni. Do mojej (całkiem pokaźnej już) kolekcji dołączają teraz i frywolitkowe :) Z połączenia brązowej Aidy 20 i czerwonych koralików powstał taki oto skromny, frywolitkowy medalion: ps. A serwetka jest w trakcie supłania, brakuje jej jeszcze tylko ostatniego rządka :)

piątek, 7 maja 2010

Farbowane kordonki - róż w roli głównej / 4 z 25

Tym razem zabawa z barwnikami zaowocowała iście letnimi zestawieniami własnoręcznie farbowanych przeze mnie kordonków. W dzisiejszej odsłonie w roli głównej występuje róż:
Podstawa to jak zwykle biała Aida 20.

Muszę przyznać, że kolor różowy zawsze omijam szerokim łukiem i nie można go znaleźć w mojej szafie. Mogłabym się przełamać chyba tylko w jednym przypadku: kolorowym biżuteryjnym dodatku. Ale na to przyjdzie mi jeszcze poczekać, bo jednak narazie wolę róż oglądać z daleka tak jak na przykład na takich niteczkach :)

wtorek, 4 maja 2010

Frywolitkowy naszyjnik / 3 z 25

Nie mam jeszcze serwetki do pokazania, ale za to mogę Wam pokazać kolejny naszyjnik :) Skromny w swojej formie, ale i tak ma w sobie urok. Zrobiłam go wg własnego pomysłu z czarnej Aidy 20 i kółek z masy perłowej: A teraz już nawijam nitkę na serwetkę. Chociaż nowe farbowane niteczki pchają się pod aparat i czekają na prezentację:D

piątek, 30 kwietnia 2010

Frywolitka w błękitach / 2 z 25

Obłędnie błękitny jest naszyjnik, który ostatnio powstał. Prościutki w swojej formie, ale za to z dodatkiem cudnych błękitnych, ciętych muszli. Kordonek to błękitna Aida 20, a całość prezentuje się tak: Jakoś się naszyjnikowo ostatnio tu zrobiło, więc chyba czas najwyższy zrobić jakąś serwetkę :)) Lecę poszukać w moich zbiorach jakiś nici w stonowanych kolorach :))

wtorek, 27 kwietnia 2010

Frywolitka w towarzystwie kokosa / 1 z 25

Pomysły z papieru przechodzą proces supłania i powstają z nich kolejne naszyjniki. Poniższy powstał z brązowej Aidy 20, drobnych zielonych koralików i dwóch elementów kokosowych: Małe zbliżenie: Na łańcuszku wplecione są drobne zielone koraliki: Szczerze muszę wyznać, że średnio jestem z niego zadowolona. Na kartce prezentował się lepiej, a po wykonaniu straciłam do niego serce. Ale szkoda mi go pociąć w drzazgi, więc narazie pozostanie w takiej postaci. Oczywiście na szyi naszyjnik prezentuje się sto razy lepiej niż na płasko, ale niestety manekina wciąż brak.
Powyższy naszyjnik jest moim pierwszym z 25 motywów, a więcej informacji znajdziecie tutaj.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Frywolitka, czerń i masa perłowa

Tak mi się spodobało robienie frywolitkowych naszyjników, że ich produkcja trwa nieprzerwanie nadal:) W głowie kłębią się nowe pomysły, które na bieżąco przelewam na papier, aby potem wysupłać z nich naszyjniki lub wisiory. Ten który powstał ostatnio wykonany jest wg własnego projektu z czarnej Aidy 20, masy perłowej i drobnych koralików:

czwartek, 22 kwietnia 2010

Farbowane kordonki w wiosennych kolorach

Kolejna seria ręcznie farbowanych kordonków doczekała się publicznej prezentacji :) Tym razem są to niteczki w wiosennych kolorach, w których motywem przewodnim jest zieleń:

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Frywolitka i cięte muszle

Pomiędzy doglądaniem schnących nitek (tak, tak...kolejne białe pasma spotkały się z barwnikami :) ) wyplątałam skromny naszyjnik. Frywolitkowy łańczuszek powstał z brązowej Aidy 20, do której dołożyłam cięte muszle w kolorze pomarańczowym i fioletowym: Małe zbliżenie na muszle, które są niebywale efektowne: A teraz czas zabrać się za zwijanie nowych nitek w motki i porobić próbki, aby niedługo zaprezentować nowe wariacje kolorystyczne. Jak to się ładnie mówi: "tym razem pojechałam po bandzie", więc będzie ciekawie :)

piątek, 16 kwietnia 2010

Beżowy, frywolitkowy naszyjnik

Oto świeżutki i cieplutki, ukończony dosłownie przed chwilą, naszyjnik wg własnego projektu. Wykonany z beżowej Aidy 20, do której dołożyłam czerwone, drobne koraliki i kwadraty z masy perłowej: No i doczekałam się momentu, kiedy zaczyna mi doskwierać brak sztucznej szyi zwanej dalej manekinem. Mimo wszystko ładniej by było prezentować te naszyjniki inaczej niż na płasko. No cóż - zdaje się, że czas się za jakąś ładną główką rozejrzeć :))

środa, 14 kwietnia 2010

Kolejna odsłona kolorowych nitek

Przedstawiam Wam kolejne kolorowe nitki: W głowie kłębią mi się nowe pomysły na różne zestawy kolorystyczne, więc na dniach koniecznie muszę rozłożyć swój "farbiarski" warsztat, aby przenieść je na kordonek. Tym razem trochę bardziej przemyślane, pod konkretne projekty, które z tych niteczek powstaną. Rezultaty już niebawem :)

wtorek, 13 kwietnia 2010

Frywolitka w brązach i pomarańczach

Wysupłałam kolejny naszyjnik. Tym razem jest on wykonany z brązowej Aidy 20 z dodatkiem drobnych, pomarańczowych koralików i brązowych listków z masy perłowej:

niedziela, 11 kwietnia 2010

Frywolitkowe naszyjniki

Wysupłałam swoje pierwsze frywolitkowe naszyjniki. Są bardzo proste w swojej formie z uwagi na melanżowe nici, z których zostały zrobione. Kolorowe kordonki są mojej produkcji i prezentowane były we wcześniejszym poście. A naszyjniki prezentują się tak:

piątek, 9 kwietnia 2010

Kordonki w szarościach, błękitach i fioletach

Nowe, pofarbowane pasma są gotowe i czekają na prezentację :) Tym razem kolory w spokojnej tonacji szarości, błękitów i fioletów. Zastosowanie znalazły jako naszyjniki, ale o tym innym razem. Same niteczki prezentują się tak:

środa, 7 kwietnia 2010

Frywolitkowa twórczość własna

Radosna twórczość zaowocowała powstaniem serwetki. Wzór wg zasady "co się nawinie", a raczej "wysupła" :) Może nie jest najlepiej przemyślana, ani nie należy do najpiękniejszych, ale i tak jestem z niej dumna, bo to moja pierwsza serwetka wg własnego, szalonego pomysłu :) Z całą pewnością na jej przykładzie miałam doskonałą "małą" lekcję własnego projektowania i mam nadzieję, że każda następna, która powstanie, będzie ładniejsza :) Powstała z kordonka Lizbeth 20 w kolorze Country Grape Swirl, bok ma 17 cm:

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Kolejne kolorowe kordonki

Czas pokazać kolejne kolorowe niteczki mojej produkcji. Znajdą swoje zastosowanie zapewne w kolczykach na lato :) Biała Aida 20 w połączeniu z farbkami dała takie oto efekty: Na 3 i 4 zdjęciu nie widać niestety prawdziwego koloru: w rzeczywistości jest tam piękny, intensywny fiolet.

sobota, 3 kwietnia 2010

Życzenia

Wszystkim czytelnikom bloga życzę
ciepłych, pełnych radosnej nadziei
Świąt Zmartwychwstania Pańskiego,
a także kolorowych spotkań
z budzącą się do życia przyrodą.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Jak farbuję nici

Strasznie się cieszę, że moje pierwsze próby farbowania nici tak się Wam spodobały - za wszystkie ciepłe słowa jeszcze raz Wam dziękuję :))
Tak jak obiecałam w jednym z wczorajszych komentarzy dzisiaj uchylę Wam "rąbka technicznej strony" powstawania nitek w zwariowanych kolorkach. Bazowy pomysł znalazłam na blogu Gackowej , który nieco zmodyfikowałam dla własnych potrzeb:

1. Motek białej Aidy 20 przewinęłam w luźne pasma. Jako, że dopiero eksperymentuję z kolorami i szukam ciekawych połączeń kolorystycznych to z jednego motka bazowego kordonka powstają 2 lub 3 pasma do dalszej obróbki. Na blacie rozkładam na płasko dwie warstwy folii spożywczej:
2. Rozrabiam farbki do tkanin i pędzlem nakładam je na pasmo:
3. Zwijam pofarbowane pasmo w paczkę z folii i wkładam do parowara na 45 minut. Oczywiście do parowara nie trafia tylko jedna taka paczka - pakuję ich tam 5 lub 6 na jedną turę. Ten sposób jest dla mnie szalenie wygodny, ponieważ średnio farbuję 10 pasm i dlatego też, gdy 5 pierwszych siedzi w gorącej saunie to ja mam czas na eksperymenty kolorystyczne na kolejnych 5 pasmach, które po zwinięciu w paczki czekają grzecznie na swoją kolej w parowarze. Szczęściem parowar dożył swoich dni jako naczynie nadające się do gotowania potraw, więc został przemianowany na naczynie do farbowania :)))
4. Po 45 minutach w parowarze paczuszki lądują w zimnej wodzie: Do przedostatniego płukania dodaję trochę octu, w którego towarzystwie pasma sobie jeszcze przez chwilę pływają, po czym płuczę w czystej wodzie, aby pozbyć się zapachu i suszę na ręczniku.

Jeśli zaś chodzi o wnioski dotyczące farbowania to jak narazie pojawiły się dwa:
1) Należy uważać z ilością barwnika, którą się rozpuszcza do farbowania - najlepiej mieć pasmo "testowe", na którym możemy wypróbować kolor i w razie czego dodać barwnika lub dolać więcej wody (wszystko zależy od tego jaki chcemy uzyskać odcień).
2) Należy zwrócić uwagę na "długość" koloru, którą nakładamy na pasmo - jeśli zrobimy go zbyt krótki to gotowa frywolitka wykonana z takiego pasma będzie pstrokata. Ciągle z tą długością eksperymentuję, więc nie umiem jeszcze powiedzieć jaka jest ona najlepsza.

Jak tylko dzisiejsze pasemka się wysuszą to oczywiście pokażę je w całej okazałości :)