poniedziałek, 2 listopada 2009

Pierwszy wisior

Jak każda kobitka, tak i ja uwielbiam biżuterię, a zwłaszcza wisiory, naszyjniki, korale itp - jednym słowem mówiąc: coś mi zawsze musi dyndać na szyi :). Moja kolekcja jest dość spora, bo nie potrafię obojętnie przejść obok sklepu z takimi dodatkami. Przyszedł czas na to, aby dołączyły do niej frywolitkowe wisiory. Wysupłałam już pierwszy. Wzór to inspiracja z Burdy nr 969 i własna inwencja twórcza. Spodobało mi się to samodzielne kombinowanie przy supłaniu :) A oto rzeczony tworek: Zbliżenie: Ślicznie dziękuję wszystkim za pochwały zielonego trójkącika. Jak tylko znajdę dla niego inne zastosowanie, to oczywiście pokażę i napiszę.
Dzisiaj koniecznie muszę wyszukać gdzieś w Dublinie czółenek. Mam niestety tylko 2 sztuki, więc tylko drobne prace wchodzą w rachubę. A ja tu mam chrapkę na Renulkową serwetkę, no i pewien niedokończony anioł leży i czeka w kolejce, kolejny wisior w głowie powstaje i czeka na realizację i jeszcze z tuzin innych pomysłów. Niestety wszystko wiedząca wyszukiwarka nie chce ze mną współpracować w temacie czółenek, ale i tak znalazłam potencjalne miejsca zakupu :D Miejmy nadzieję, że łowy zakończą się sukcesem.

3 komentarze:

  1. Patrycja, naprawdę jesteś wielka :) jeszcze nie tak dawno zaczynałaś dopiero swoją przygodę we frywolitkowaniu, a już tworzysz "takie" rzeczy. wisiorek jest bardzo ładny. obyś znalazła sklep z czółenkami...

    OdpowiedzUsuń
  2. na e-bay zobacz czy nie ma sprzedawcy czolenek w dublinie, albo gdzies blisko. i zamow sobie ze trzy pary bo przy takim zaanagazowaniu w tworczosc jedna cie nie zaspokoi. ja mam okolo 30 sztuk. i mimo to czasem tez mi brakuje wolnych czolenek, i musze odwijac nitki a tego jeszcze bardziej nie lubie niz nawijania :))

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem pod wrazeniem- też bym chciała robić takie cuda .pozdrawiam jola

    OdpowiedzUsuń