piątek, 23 października 2009

Koralikowe próby

Jest cuś takiego jak uzależnienie od nitek? Jak nie ma to ja ogłaszam wszem i wobec, że od dawna to posiadam i bardzo mi z tym dobrze :) Supłam dzielnie dalej, tym razem eksperymentowałam z koralikami i podpierałam się tym wzorkiem. Wyszło tak: Zdjęcie kiepskiej jakości, bo robione wieczorem przy sztucznym świetle. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że wolę metodę wrabiania koralików podczas pracy, niż nawlekania ich wcześniej na czółenko (po zastosowaniu tej metody twór jaki wyszedł bezlitośnie pocięłam na części pierwsze). Teraz tylko ćwiczyć, aż nitki będą fruwać :) Niestety nie udało mi się dzisiaj nic więcej zrobić. Powód? Chowanie nitek szło mi jak po grudzie, połamałam dwie igły...tak się zeźliłam, że zaczęłam przeszukiwać Forum u Maranty w poszukiwaniu innych metod chowania nitek. Znalazłam to co szukałam, a przy okazji zapomniałam o całym świecie czytając kolejne tematy frywolitkowe, przeglądając piękne prace i odnajdując schematy i inspiracje na kilka kolejnych lat. Normalnie nie mam pojęcia kiedy z godziny 13 zrobiła się 21 :)
Szkoda tylko, że nie mam przy sobie (pozostał niestety w PL) zestawu koralików, bigli i narzędzi do robienia biżuteri. Przydał by się do frywolitkowych wisiorków i kolczyków, bo pomysłów po głowie ze sto mi łazi. Mus mi poczekać do grudnia, a to w sumie już niedługo, kiedy przyjadę i nie omieszkam tych wszystkich powyżej opisanych rzeczy zapakować od razu do walizki. A na razie muszę wykorzystać skromny zapasik, który mam przy sobie i koniecznie pozwiedzać sklep internetowy z koralikami i powybierać co nieco zapasu :)

ta Magda, Magbod - bardzo się cieszę, że Wam się moje 'tworki' podobają i wiele te pochwały dla mnie znaczą, rosnę po nich jak na drożdżach:)
Niedociągnięć może nie widać, bo kiepskie zdjęcia robię? ;) Ale daję Wam słowo, że "na żywo" szybko można je zobaczyć, a moje chowanie nitek to narazie tragedia. Po takim moim nieudolnym zabiegu ich chowania, wytworek, który przed chowaniem jako tako wyglądał, to po już jest z nim gorzej :) No i te pikotki jeszcze nie wszystkie równe. I te niedociągnięte nitki pomiędzy łuczkami i kołeczkami...no cóż...nie od razu Rzym zbudowali:) Ale ja bym tak bardzo chciała robić takie piękne cuda, które dzisiaj oglądałam :) Tak od razu, tak już:) Zmykam dalej supłać, normalnie nałóg ....ech....jakie szczęście, że odwyków robótkowych nie ma (a przynajmniej mój TŻ ich jeszcze nie znalazł) :D

2 komentarze:

  1. Odwyk? Po co? Ja zachęcam, popieram i ogólnie podziwiam cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wpadlas po uszy :))))))))))
    uzaleznienie nieuleczalne i co dziwniejsze nikto go nie potepia, prze co staje sie jeszcze bardziej milutkie :)))

    a tak na serio. bardzo dobrze ci sie koraliki wplata.

    malutka rada na przyszlosc: jesli koralik pomiedzy kolkami jest dosc duzy, na schemacie luku jest okreslona ilosc slupkow i jest to schemat do wyrobu bez koralikow, lub kotralikow maciupenkich to warto na luku dodac 2 lub wiecej slupkow, zeby sie wszystko ladnie ukladalo. szczegolnie gdy luk jest skierowany na zewnatrz.

    magbod vel skrzacik

    OdpowiedzUsuń